Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Henryk Sienkiewicz - scenki z twórczości

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 4090 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zaprezentuj w naszym informatorze swoją jednostkę ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

Na apelu z okazji wręczenia dyplomów Wzorowego Ucznia, a ich rodzicom Listów Gratulacyjnych, przygotowałam z klasą piątą program artystyczny. Były to scenki z powieści polskiego noblisty - Henryka Sienkiewicza. Chciałam, by uczniowie poznali bohaterów, których warto naśladować, prawdziwych patriotów, szlachetnych i rycerskich.
 
„ Z wizytą w Woli Okrzejskiej”


Wnętrze Muzeum w Woli Okrzejskiej. W pokoiku, przy stole siedzi pogrążony w lekturze kustosz muzeum. Słychać dźwięki „ Poloneza” K. Kurpińskiego.
Słuchać pukanie do drzwi.

Kustosz
Proszę!

Do pokoju wchodzi dwoje dzieci

Dzieci
Dzień dobry Panu

Kustosz ( Odkłada książkę na stół, wstaje)
Dzień dobry.
Witam Was serdecznie w Woli Okrzejskiej, miejscu urodzenia wybitnego Polaka. Za chwilę zgadniecie o kim mówię ale najpierw usiądźcie wygonie i posłuchajcie.
( Dzieci siadają na krzesłach. Na scenę wchodzi recytator)

Recytator I
Dzieła jego znane są dziś na całym świecie, jego bohaterowie wzruszają nie tylko Polaków.

Recytator II
Wszyscy znamy Wołodyjowskiego i Baśkę, Skrzetuskiego, Bohuna, piękną Helenę czy pana Zagłobę, który zawsze potrafił wyjść z każdej sytuacji obronną ręką.

Kustosz
Czy już wiecie o kogo chodzi?

Dziecko I
Oczywiście, o Henryka Sienkiewicza.

Kustosz
Co wiecie na temat jego życia?

DzieckoII
Urodził się 5 maja 1846 roku tu, w Woli Okrzejskiej.


Kustosz
Tak, to prawda, Henryk był drugim dzieckiem swoich rodziców rodziców powiem Wam w tajemnicy, że nie zawsze był z niego wzorowy uczeń. Celujące oceny miał tylko z historii i z języka polskiego ale i uwagi zdarzały mu się często.

Dziecko I
Czy Sienkiewicz od dziecka chciał zostać pisarzem?

Kustosz
Nie, po ukończeniu gimnazjum rozpoczął studia na wydziale medycznym ale potem zrezygnował z tych marzeń i zajął się filozofią i historią.

Dziecko II
A czy Sienkiewicz szybko stał się sławnym pisarzem?

Kustosz
Droga do sławy nie była ani szybka, ani łatwa. Początkowo Sienkiewicz, pod pseudonimem Litwos, pisał artykuły do „ Gazety Polskiej”. W tym czasie odbył wiele podróży do Afryki i Ameryki. Oto utwory, które powstały dzięki tym podróżom ( podaje dziecom „Latarnika” i „Sachema”).
Ale wielka sława była jeszcze przed nim.

Dziecko I
W szkole omawialiśmy powieść „ W pustyni i w puszczy”

Kustosz
I jak wam się podobała?

Dziecko II
Bardzo. Każdy z nas ma swoje ulubione fragmenty i bohaterów. Mnie najbardziej podobała się przygoda ze słoniem Kingiem.

Dziecko I
A mnie urzekł swoją odwagą Staś Tarnowski. Był to młody chłopak, który potrafił zaopiekować się słabszą i młodszą Nel.

Kustosz
A czy znacie powieść, która przyniosła Sienkiewiczowi największą sławę?

Dziecko II
„ Trylogia”?


Dziecko I
„ Krzyżacy”?

Kustosz
Nie, otóż największą sławę przyniosła mu powieść „ Quo vadis” ( podaje dzieciom).
Za tę powieść w roku 1905 Sienkiewicz otrzymał Nagrodę Nobla.
Był pierwszym Polakiem, który otrzymał to wyróżnienie. Posłuchajcie.

Recytator I ( w tle Polonez F. Chopina)
I dziś wie już cały świat,
Jak Ojczyźnie dałeś blask.
Boś Ty słowa mistrz…
Zabrzmij pieśni ze wszech stron,
Bo noblistą pierwszym on.
Orle skrzydła dumnie wznieś
I przez wieki wieść tę nieś.

Recytator II
I cóż dziś możemy rzec o Tobie mistrzu Sienkiewiczu?
Czas dzieła Twe w pamięć powszechną wpisał,
Choć miałeś także swoich przeciwników.
Tyś najcenniejsze kreacje literaturze świata dał.
Wszyscy znamy Bohuna, Baśkę, Wołodyjowskiego
Sprytnego Zagłobę, tępego Roch Kowalskiego
Dieła Twe docierały wszędzie
Wszędzie sława Twoja trwa i trwać będzie.

Kustosz
Powieść „Quo vadis”, co po łacinie oznacza „ dokąd zmierzasz” to historia pierwszych chrześcijan prześladowanych za wiarę w Chrystusa za czasów okrutnego cesarza Rzymu – Nerona.
Dzięki tej powieści H. Sienkiewicz stał się pisarzem znanym na całym świecie.

Dziecko I
Czy to było ostatnie dzieło Sienkiewicza?

Kustosz
Nie, po sukcesie „ Quo vadis” Sienkiewicz przystąpił do pracy nad kolejną powieścią, którą poznajecie w szkole a jej ekranizację możecie oglądać w kinie. To losy Zbyszka i Danusi.


Dziecko II
Krzyżacy!

Kustosz
Tak, to było w zasadzie ostatnie dzieło Sienkiewicza.
Kiedy wybuchła I wojna światowa Sienkiewicz wyjechał do Szwajcarii, gdzie zmarł 15 listopada 1916 roku.
Oto co o Sienkiewiczu napisał Żeromski. ( czyta z książki)
Henryk Sienkiewicz posiadał od natury niezwykły dar słowa (…) trzeba mu przyznać pierwszeństwo, jako mistrzowi pisania, samego kunsztu wypowiadania się po polsku na piśmie. (…) Otworzył przed nami ów skarbiec siedemnastego wieku i dał literaturze polskiej arcydzieło stylu; usłyszeliśmy na własne uszy żywą mowę naddziadów.

Recytator I ( Muzyka z filmu „ Rosemary′s Baby”)
Książki te czytali legioniści w rowach strzeleckich
Strzeleckich chatach śląscy górnicy, panny w dworach szlacheckich.
Bo bije z nich wiara w siebie, z której rodzi się męstwo
Fantazja kawalerska- rodząca bohaterstwo.
Wiele dzieł dotarło do wszystkich świata miejsc,
Choć pisałeś je dla Polaków , ku pokrzepieniu serc.
Pochylić czoła teraz po prostu trzeba
Z dumą i szacunkiem z Twej skarbnicy czerpać.

Cichnie muzyka wszyscy aktorzy stają przed widzami, kłaniają się i schodzą ze sceny.

W pustyni i w puszczy – Henryk Sienkiewicz

Siedzieli przy ognisku – Staś, Mea i Nel.
- Gdzie jest Kali?
- Kali wziął miecz Gebhra i poszedł. Myślałam, że chce naciąć więcej chrustu, ale on wcale nie wrócił.
- Dawno poszedł?
- Dawno.
Staś zaczął chodzić niespokojnie – Pewnie uciekł – powiedział – Ach! Niewdzięcznik i głupiec!
Mea zaczęła czesać włosy Nel. Nel zapytała:
- A Saba? Zapytała?
- Nie ma go dotąd.
Nel zaczęła pochlipywać…
- Nie bój się! Nie płacz!
- Ja nie chcę płakać… tylko mi się … oczy pocą ! Oj!
- Może jeszcze wróci – rzekł Staś. – Pamiętasz, że na pustyni nie bywało go czasem po dwa dni, a potem zawsze nas doganiał.
- Mówiłeś, że pójdziesz go poszukać?...
- Nie mogę.
- Dlaczego Stasiu?
- Bo nie mogę zostawić cię tylko z Meą w wąwozie.
- A Kali?
- Kalego nie ma. Po namyśle ze smutkiem mówił dalej – Kali zabrał miecz Gebhra – rzekł – i w nocy poszedł nie wiadomo dokąd. Kto wie, czy nie uciekł. Murzyni często tak robią, nawet na własną zgubę. Żal mi go… Ale może jeszcze zrozumie, że głupstwo zrobił, i…
Dalsze słowa przerwało mu radosne szczekanie Saby. Nel rzuciła grzebień na ziemię. Wkrótce zjawił się Saba, a za nim Kali, który nie mógł złapać tchu ze zmęczenia. Nel zarzuciła mu rączki na szyję i uściskała go z całej siły. A on rzekł:
- Kali nie chce widzieć bibi płakać, więc Kali znaleźć psa.
- Dobry Kali! – Odpowiedział Staś klepiąc go po ramieniu. – A nie bałeś się spotkać w nocy lwa albo pantery?
- Kali bać się, ale Kali pójść – odpowiedział chłopak.
- Stasiu, proszę, dal Kalemu sznur szklanych paciorków, które dostałam od Greka Kaliopuli!
Staś na prośby Nel wydobył z torby szklane paciorki i przyozdobił nimi szyję Kalego, który uszczęśliwiony spojrzał na Meę i rzekł:
- Mea nie mieć paciorków, a Kali mieć, bo Kali jest „wielki świat”
Mea ze smutkiem spojrzała na Murzyna i na obrożę psa i odpowiedziała:
- Ty i Saba to „wielki świat”, a ja mam tylko mosiężną obrączkę na jednej nodze.
Krzyżacy – Henryk Sienkiewicz
W Tyńcu, w gospodzie „Pod Lutym Turem”
Księżna Danuta wraz ze swoim dworem weszła do gospody. Przywitała się głośno:
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
- Na wieki wieków, amen! – opowiedzieli obecni bijąc zarazem niskie pokłony.
- A gdzie gospodarz?
Niemiec usłyszawszy wezwanie wysunął się naprzód i przyklęknął obyczajem niemieckim.
- Zatrzymamy się tu dla wypoczynku i posiłku – rzekła pani. – Żywo się jeno zakrzątnij, bośmy głodni.
Byli tam Maćko z Bogdańca i młody Zbyszko, skłonili się powtórnie i zamierzali opuścić świetlicę nie chcąc dworowi przeszkadzać. Lecz księżna zatrzymała ich.
- Szlachtą jesteście: nie przeszkodzicie! Zróbcie znajomość z dworzan. Skądże Bóg prowadzi?
- Ja jestem Maćko z Bogdańca, a ten tu wyrostek, syn mego rodzonego, woła się Zbyszko. Herbu jesteśmy Tępa Podkowa, a zawołania Grady!
- Gdzieże jest wasz Bogdaniec?
- Ba! Już go nie ma! Hej, jeszcze za czasów wojny spalili nam do cna nasz Bogdaniec, tak że jeno stary dom ostał, a co było, pobrali, służebni zasię uciekli. Została goła ziemia. Odbudowaliśmy z bratem, ojcem tego oto wyrostka, ale następnego roku woda nam pobrała. Potem brat umarł, a jak umarł ostałem sam z sierotą. Myślałem tedy: nie usiedzę! A prawili pod on czas o wojnie i o tym, że król Władysław szuka skrzętnie w Polsce rycerzy. Kupiłem zbroiczkę, konie i hej, pojechaliśmy wojować!
- A cóż wy w Tyńcu robicie?- spytała księżna.
- My tu nawrócili, by pod opiekę zacnych zakonników oddać, co nam wojna przysporzyła i co książę podarował.
- My z tą kompanią, która więcej o śpiewaniu i pląsach niżeli o odpocznieniu myśli, jedziemy do Krakowa – rzekła wesoło księżna i zaczęła wołać:
- Hej, Danusia! Danusia! Wyleź no na ławkę i wesel nam serce tą samą pieśnią, którą w Zatorze śpiewałaś.
Dworzanie ustawili na środku izby ławkę. Rybałciki usidli po jej brzegach, między nimi stanęła dziewczyna.
- Dalej, Danusia! Dalej! – wołały panny dworskie.
Dziewczyna wzięła lutnię i zaczęła śpiewać:
Gdybym ci ja miała
Skrzydełeczka jak gąska,
Poleciałaby ja
Za Jaśkiem do Śląska.
Rybałciki zawtórowali jej, jeden na gęślikach, drugi na lutni. Księżna poczęła kiwać głową w obie strony.

Usiadłaby ci ja
Na śląskim płocie:
Przypatrz się, Jasiulku,
Ubogiej sierocie.
- Co to za jedna? – spytał Zbyszko
- To dzieweczka z mojego dworu – odpowiedziała księżna
- Myślałem, że zgoła anioł, i odpatrzyć się nie mogę. Jakże ją wołają?
- A to nie słyszeliście? – Danusia. A jej ojciec jest Jurand ze Spychowa, komes możny i mężny, który do przedchorągiewnych należy.
- Hej! Nie widziały takiej ludzkie oczy.
- Miłują ją też wszyscy i za śpiewanie, i za urodę.
- A któren jej rycerz?
- Dyć to jeszcze dziecko.
Nagle jeden z rybałtów podniósł się z ławki, ławka przechyliła się, Danusia zachwiała się, rozłożyła rączki i już miała upaść lub zeskoczyć, wtem Zbyszko porwał ją na ręce.
Księżna, która w pierwszej chwili krzyknęła ze strachu - Ojej! – roześmiała się zaraz wesoło i poczęła wołać:
- Oto rycerz Danusin! Bywajże, rycerzyku i oddaj nam naszą miłą śpiewaczkę!
- Danuśka, Danuśka! Chcesz-li mieć swego rycerza?
Danusia podskoczyła trzy razy do góry, chwyciwszy księżnę za szyję, poczęła wołać z radością:
- Chcę! Chcę! Chcę!
Księżna uwolniwszy się z rąk Danusinych, rzekła do Zbyszka:
- Aj! Ślubuj! Ślubuj! Cóż zasię jej poprzysiężesz?
- Ślubuję jej, iże stanowszy w Krakowie powieszę na gospodzie kartkę, którą mi uczony w piśmie kleryk foremnie napisze: jako panna Danuta Jurandówna najurodziwsza jest i najcnotliwsza między pannami.
- Dobrze! Widać rycerski obyczaj znasz. A co więcej?
- A potem ślubuję kilka pawich czubów ze łbów niemieckich zerwać i pod nogi mojej pani położyć.
Na to spoważniała księżna i spytała:
- Nie dla śmiech-li ślubujesz?
A Zbyszko odrzekł:
- Tak mi dopomóż Bóg i Święty Krzyż; któren ślub w kościele przed księdzem powtórzę.
- Daj mu rękawiczki – rzekła księżna.
Danusia wyciągnęła rękawiczki i podała je Zbyszkowi, który przyjął je ze czcią wielką i przycisnąwszy do ust rzekł:
- Przypnę je do hełmu, a kto po nie sięgnie – gorze mu!
Po czym ucałował ręce Danusi i wstał.
Potop – Henryk Sienkiewicz
Pan Wołodyjowski krzyknął:
- Wychodź ze mną, zdrajco, na szable! Położysz mnie, to odjedziesz wolno!
- Na szable? – spytał wreszcie Kmicic – Może to być!
- Jeśli tchórz cię nie oblatuje, to i będzie!
- Parol kawalerski, że odjadę wolno?
- Parol…
- Poczekajcie jeno! Zawołał Kmicic – wolno ze wszystkimi ludźmi odjadę i pannę ze sobą zabiorę.
- Panna tu zostanie – oparł pan Wołodyjowski – a ludzie w jasyr do szlachty pójdą.
- Nie może być!
- To się prochami wysadzaj! Już my jej odżałowali, a co do ludzi, to się ich spytaj, co wolą…
- Niechże tak będzie – rzekł pochwali Kmicic – Nie dziś ją porwę, to za miesiąc. Nie skryjecie jej ni pod ziemią! Przysięgajcie!
- Przysięgajcie! – powtórzył pan Wołodyjowski.
- Przysięgamy na Boga Najwyższego i święty Krzyż. Amen!
- No wychodź, wychodź waść! – rzekł pan Michał.
- Pilno waszmości na tamten świat?
- Dobrze, dobrze! Jeno prędzej.
- Zaufałem waszmościom… Bóg wie, czym dobrze uczynił, ale mniejsza z tym!... Który tu pan Wołodyjowski?
- Jam jest – rzekł.
- Ho! Nie na wielkoluda waszmość wyglądasz – rzekł Kmicic czyniąc wymówkę do wzrostu rycerza – Spodziewałem się zacniejszą figurę znaleźć, choć ci to muszę przyznać, żeś widać żołnierz doświadczony.
-Nie mogę tego waści przyznać, boś straży zaniedbał. Jeśliś taki do szabli jak do komendy, to i nie będę miał roboty.
-Gdzie staniemy? – spytał żywo Kmicic.
-Tu… podwórzec równy jak stół.
-Zgoda! Gotuj się na śmierć!
-Takiś waść pewien?
-Widać, żeś w Orszańskim nie bywał, skoro o tym wątpisz… Nie tylko pewien, ale i żal mi waćpana, bom o tobie jako o sławnym żołnierzu słyszał. Dlatego ostatni raz mówię: zaniechaj mnie! Nie znamy się… po co mamy sobie w drogę wchodzić? Czemu na mnie nastajesz…
-Nie wykręcaj się sianem. Wstawaj no teraz, wstawaj, bo wiem, że cię tchórz oblatuje.
-Dobrze się dzień zaczyna- rzekł pan Wołodyjowski. Może waść życzysz, żeby nam poświecili?
-Wszystko mi jedno!
- Mości panowie!- zawołał pan Wołodyjowski do szlachty- a skoczyć po łuczywo.
-Zaczynaj waść – rzekł Kmicic.
-Pogawędzimy- rzekł- nie będzie czas się dłużył. Uważaj waćpan na koniec szabli…Nie wyginaj tak dłoni, bo patrz, co się stanie… Podnieś…
-To się nazywa: wyłuskiwać szablę.
-Podnieś.
-Kończ…waść…wstydu…oszczędź!...
-Dobrze!- rzekł pan Wołodyjowski.
-Żyję- rzekł Wołodyjowski- nie upadł na wznak!
Zawrzała szlachta i zaczęła krzyczeć: - Dobić zdrajcę…dobić…rozsiekać!
Wara!...Wara!...Teraz on mój, nie wasz!... Precz!


Iwona Oleśków




Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie