Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
List otwarty

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 1164 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zaprezentuj w naszym informatorze swoją jednostkę ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

 

Mgr Małgorzata Hadław


List otwarty
(wierszowaną prozą pisany)
do Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z prośbą o jakieś zmiany!

Szanowny Panie Ministrze!

Piszę do Pana ten list, bo jestem zatroskanym - rzecz jasna! - nauczycielem, Panie Ministrze Kochany. Lecz, zanim troskę wyjawię i przejdę do sprawy sedna, pragnę Pana, Ministrze, na wstępie sobie zjednać. Więc troszeczkę humoru, jak myślę, nie zawadzi - i ja, i Pan Minister będziemy sobie radzi.
Kiedy wracałam ze szkoły, powoli i ociężale, to wiersz mi się nagle przypomniał i natchnął mnie niebywale. Ludwika Jerzego Kerna dziś sobie przypomniałam, bo jego wiersze wspaniałe kiedyś recytowałam. I nie wiem czemu dziś właśnie w pamięci mi się odtworzył list Kerna do Ministra, którego fragment przytoczę: „ Panie Ministrze! Ja w sprawie sreberka, sreberka, co wokół każdego jest serka…” Otóż właśnie ten wierszyk umysł mój zaczął drążyć chcąc mnie pewnie w strapieniu jeszcze bardziej pogrążyć. Acz, nie o serek mi chodzi, ni nawet o jakieś sreberko, a tylko wyłącznie o sprawę związaną z moją rozterką. Może się dziwnym wydaje listu mojego początek, ale za chwilę opiszę sprawy tej główny wątek. A wierszyk Kerna, jak myślę, do listu był tylko pretekstem i chyba mi dodał odwagi, by list ten napisać wreszcie. Najpierw się jednak przedstawię, bo przecież tak wypada, by wiedział Pan Minister, kto list ten do Pana nadał.
Nauczycielem ja jestem, ale rodzaju żeńskiego.( Zresztą, na imię mi Gośka od narodzenia mojego!). W tym pięknym zawodzie pracuję już przeszło od ćwierć wieku, co sporym kawałkiem jest czasu - Pan chyba nie zaprzeczy? Mam synów Jakuba i Piotra, którym wpajam od dziecka, jak wspaniałą profesją jest praca nauczycielska; i wzięli sobie do serca moje słowa synowie – pedagogiczne studia podjęli oni obaj. A moja córka Jagoda, Gimnazjum jest uczennicą , więc jaki zawód wybierze, my nawet nie wiemy – rodzice!
Na podkarpackiej ziemi przyszło mi się wychować – tutaj dorastać, tu kochać, tu w trudzie dla Kraju pracować. Szczęśliwą jestem kobietą, talentów mi nie brakuje i dzieci kocham nad życie, co w pracy mojej skutkuje. I tu się sprawa zaczyna... Panie Ministrze Drogi! Ja jestem przerażona i pełna prawdziwej trwogi. I troska mnie wielka przepełnia o losy mych wychowanków, o to, jakich te dzieci dziwnych dożyły czasów. Tak, tak, Szanowny Ministrze, ja wcale nie żartuję – problem przyszłości mych uczniów ogromnie mnie nurtuje. Niech Pan będzie tak dobry i nie przerywa czytania, bo właśnie teraz zaczynam kart talię całą odsłaniać…
Wiejska szkoła, gdzie uczę, jest szkołą jakich wiele, ale nie wiem, czy wie Pan, co się w tych szkołach dziś dzieje.(Zresztą nie tylko w tych wiejskich, bo w miejskich myślę tak samo, bo przecież już wszystkie szkoły w tym państwie zreformowano!). Przeciw reformie nic nie mam, broń Boże! Potrzebna była! Tyle, że nie do końca w praktyce się ona sprawdziła. Bo, kiedy w życie wchodziła, to radość mnie przepełniała, że wszystko już będzie wspanialsze, dla uczniów czas będę miała. Że pod moimi skrzydłami, jako te małe pisklęta, wyrastać będą na orły silne i mądre, i piękne…I tu się przeliczyłam, Panie Ministrze mój Drogi – wcale nie jest tak pięknie w mej wiejskiej, wspaniałej szkole. (A wyjątkowa to szkoła, proszę mi wierzyć na słowo – na zakończenie przedstawię dlaczego jest tak wyjątkową).
Otóż, wracając do sprawy, ten mnie zżera dylemat, że polski nauczyciel tonie dzisiaj w papierach. Jego starania i chęci, jego praca oddana, została dokumentami dokładnie po uszy zalana. Nikt go niestety nie uczył „pływania” wśród tylu papierów, więc niechybnie utonie, ot, tak po prostu - bez celu! Bo ja zrozumieć nie mogę tego, co dzisiaj się dzieje: Tworzenia dokumentacji związanej z moim uczeniem i z wychowaniem potomnych, i z moim własnym rozwojem (choć dawno się rozwinęłam i to nad podziw dobrze!).
Te wszystkie standardy, wskaźniki, narzędzia, terminy i plany, te procedury i normy, działania ujęte w ramy, to całe mnóstwo papierów… – naprawdę nie widzę w tym celu, więc nie wiem, czy śmiać się, czy płakać, (a takich, jak ja jest wielu!). Czy tylko ja nie rozumiem, o co w działaniach tych chodzi? Proszę mi wytłumaczyć – zrozumieć mi nie zaszkodzi!
Bo ogrom tych dokumentów chyba mnie jednak przerasta – ja chcę po prostu uczyć, Panie Ministrze, i basta!
Troszeczkę mnie poniosło – Pan szczerość mi wybaczy, ale ja już nie mogę, gdyż chcę, by było inaczej! W domu jam nieobecna (chociaż jestem przecież!) - czas najczęściej dzielę z moim komputerem. Nie piorę, i nie sprzątam, rzadko kiedy gotuję… A bliskim wciąż powtarzam: - Mamusia awansuje! Więc radźcie sobie sami, ja mam szkolną robotę, i jeśli Bóg pozwoli to posprzątam w sobotę. I karmię mych najbliższych swego awansu sprawami, a oni mnie pytają: - Kiedy ty będziesz z nami?!
Sam Pan widzi, Ministrze, że żyć tak dalej się nie da, jeśli się czegoś nie zmieni, to będzie prawdziwa bieda. Bo zdanie moje jest takie: Za dużo biurokracji – zbyt mało rzetelnej pracy w codziennej edukacji! Od lat dwudziestu sześciu uczę i wychowuję, i osiągnięć mam sporo – naprawdę, nie żartuję! I dumna jestem z tego, że dzieci mnie kochają, rodzice ich mnie szanują, pociechom me wiersze czytają. Niepełnosprawnym dzieciakom moje utwory poświęcam, a za to, że mogę to robić Niebiosom jestem wdzięczna! Na każdym mi uczniu zależy, każdy jest dla mnie kimś drogim, więc niechże Pana nie dziwią te tkwiące we mnie trwogi. I wciąż nie mogę zrozumieć zasad tej szkolnej reformy: Bo nadal biedne dzieciska dźwigają ciężkie torby, tłoczą się w ciasnych klasach, często niedojadają, nauki mają zbyt wiele – czasu na rozwój nie mają! Nie nadążają za wszystkim, takie jest moje zdanie, więc niechże się wreszcie coś zmieni – niech coś mądrego się stanie! By było piękniej i mądrzej, spokojniej, przejrzyściej i jaśniej, bym mogła coś zrobić dobrego zanim na wieki zasnę.
Chyba o wiele nie proszę, mój Drogi Panie Ministrze, i wierzę, że jakąś odpowiedź Pan mi e-Mailem przyśle; listonosz też może doręczyć jakąś od Pana wiadomość - już z góry za nią dziękuję i przesyłam ukłony.
Choć list mój może zbyt długi i może nieciekawy, czułam ogromną potrzebę przedstawić Panu te sprawy, które na sercu mi leżą już od czasu dłuższego, z którymi sobie nie radzę z powodu niewiadomego. Proszę mi pomóc zrozumieć czasy, które nadeszły - niech i ja, stary belfer, wzbogacę się w jakąś wiedzę. Chcę doskonalić swój warsztat, (bo awans to chyba za mało), chcę w swym zawodzie osiągnąć prawdziwą doskonałość. Ale nie przez tworzenie stosów dokumentacji, i nie przez bezsensowną, bezduszną biurokrację.
Wdzięczna będę ogromnie za Pana Ministra uwagi, bo list mój wbrew pozorom to żadna nie jest blaga. Jest szczery aż do bólu, tyle, że wierszem pisany.
Dziękuję i kłaniam się nisko – nauczyciel oddany!


P.S. Nie zdążyłam wyjaśnić, dlaczego ma szkoła wspaniała.
Może właśnie dlatego, że tak ją pokochałam.
Rano na skrzydłach frunę dwa i pół kilometra
Rozpiera mnie chęć do pracy i wewnętrzna energia.
I choć ze szkoły wracam zbyt mocno zatroskana,
to z radością zaczynam kolejny dzień, od rana.
Bo dużo w mej szkole się dzieje ważnego i dobrego,
co zasługą, zapewne, wszystkich moich kolegów.
Proszę przyjechać, zobaczyć, prześledzić kroniki szkoły
- wiele znakomitości gościły już jej progi.
Tradycji też w niej niemało, bo ponad sto lat istnieje.
Naprawdę dużo dobrego w tej mojej szkole się dzieje!
Kłopotów też nie brakuje i trosk w niej jest niemało,
więc marzę, by się lepiej w kochanej mej szkole działo.



Kilka słów o sobie: Jestem nauczycielem mianowanym nauczania zintegrowanego w Szkole Podstawowej w Soninie, w woj. podkarpackim. Z tą szkołą związana jestem od roku 1996 – wcześniej byłam nauczycielem-instruktorem teatralnym w Zespole Placówek Oświatowo-Wychowawczych w Łańcucie. Mój staż pracy wynosi 26 lat. Piszę wiersze dla dzieci. Obecnie czekam na wydanie mojego debiutanckiego zbiorku poświęconego dzieciom niepełnosprawnym; mam nadzieję, że wkrótce się ukaże, z czego będę niezwykle rada i dumna.

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie