Startuj z nami!

www.szkolnictwo.pl

praca, nauka, rozrywka....

mapa polskich szkół
Nauka Nauka
Uczelnie Uczelnie
Mój profil / Znajomi Mój profil/Znajomi
Poczta Poczta/Dokumenty
Przewodnik Przewodnik
Nauka Konkurs
uczelnie

zamów reklamę
zobacz szczegóły
uczelnie
PrezentacjaForumPrezentacja nieoficjalnaZmiana prezentacji
Motywy filozoficze we fraszkach i firocoeniach Jana Kochanowskiego

Od 01.01.2015 odwiedzono tę wizytówkę 6707 razy.
Chcesz zwiększyć zainteresowanie Twoją jednostką?
Zaprezentuj w naszym informatorze swoją jednostkę ->>>
* szkolnictwo.pl - najpopularniejszy informator edukacyjny - 1,5 mln użytkowników miesięcznie



Platforma Edukacyjna - gotowe opracowania lekcji oraz testów.



 

 


Motywy filozoficzne, które pojawiają się we "Fraszkach" i "Foricoeniach" nie są oderwane od filozofii renesansowej. Wiążą się z nią bezpośrednio, tak jak wiąże się z nią światopogląd poety.

Gdyby przyszło rozpatrywać ich wyrazistość czy odrębność, to wypadałoby stwierdzić, że motywy te przenikają się wzajemnie, uzupełniają i tworzą obraz myśli człowieka renesansu.

I tak jak natura ludzka pełna jest sprzeczności i nieodgadnionych tajemnic, tak samo jest i z koncepcją filozoficzną zawartą we "Fraszkach" i "Foricoeniach". Próżny trud podjąłby ten, kto usiłowałby na podstawie tej lektury wnioskować o filozofii Kochanowskiego. Myśli filozoficzne zawarte w tych utworach zamykają się bowiem w kilku kręgach związanych bezpośrednio z życiem każdego człowieka, bez względu na stanowisko, jakie zajmuje w świecie. Są bardzo mocno związane z filozofią codzienną, etyką, gdyż filozofia mistrza czarnoleskiego była bardziej praktyczna niż teoretyczna. Dlatego wybrane przeze mnie motywy filozoficzne łączą się przede wszystkim z najistotniejszymi problemami ludzkiego bytu, jakie stanowią: wybór drogi życia, przemijanie, śmierć, miłość oraz istota Boga.

  1. Vita activa.

  2. W Polsce w XVI wieku toczyła się dyskusja na temat idealnych typów życia. Filozofowie napisali wiele traktatów, w których przedstawili własne przemyślenia i uzasadnienia dotyczące propagowanego modelu. Poszukiwano odpowiedzi na pytanie, które niesie życie, tzn. jak żyć w konkretnych warunkach, pełniąc określone funkcje w społeczeństwie. Człowiek nie jest wyizolowany świadomością, lecz bytem w świecie uwikłanym w określoną sytuację polityczną, społeczną i kulturalną.

    Odpowiedź na postawione wyżej pytanie nie była prosta i łatwa, i nawet sformułowana dość sprawnie nie potrafiła przekonać do siebie całości społeczeństwa. Stąd w Polsce XVI-wiecznej ścierały się ze sobą dwie zasadnicze orientacje: praktyczna i kontemplacjonistyczna. Dlatego w literaturze filozoficznej funkcjonują dwa terminy: vita activa – który oznacza życie aktywne, otwarte, pełne uciech, przyjemności i czynów na rzecz innych oraz vita contenplativa, który oznacza życie spokojne w ustroniu, gdzie można delektować się darami boskimi, podziwiać urok świata i zastanawiać się nad sensem i wartością życia.

    Stanisław Dąbrówka w traktacie z 1501 r. zachęcał Polaków do uprawiania "czynnej cnoty" (virtus agens) i ostrzegał przed wszelką aktywnością teoretyczną. W związku z takimi poglądami ideałem dla niego była jednostka waleczna i silna, odznaczająca się cnotami rycerskimi.

    Inny filozof – Adam z Bochnia zastanawiał się nad wartościami następujących modeli życia: stanem małżeńskim, kapłańskim, bezżennym świeckim i zakonnym. Po przeprowadzeniu dokładnej analizy stwierdził, iż najwartościowszy jest stan małżeński.

    Nie były to jedyne głosy poświęcone tej tematyce. Również poeci i pisarze w swych dziełach zajmowali się ta problematyką. Swoisty głos w dyskusji podjął Jan Kochanowski, co znalazło odzwierciedlenia również w jego fraszkach polskich i łacińskich.

    Opiewa tedy z przejęciem wszystkie "cnoty", rozumiane jako wartości ogólnoludzkie, nieodzowne w życiu zbiorowym. Odnajdujemy pochwałę przyjaźni, miłości, służby ojczyźnie, uznanie dla pracy.

    Życie czynne – aktywne powinno być właściwe każdemu człowiekowi, gdy chodzi o sprawy ojczyzny. Tu nie ma miejsca na kontemplację i umartwianie się, bowiem obowiązek obywatelski wymaga od nas czegoś innego. Dlatego z pełną aprobatą spotykają się ci, którzy służą ojczyźnie. Stąd głosy pochwały należą się tym, którzy sumiennie wypełniają rycerski obowiązek.

    Gardło położyć w obronie Rzeczypospolitej – to obowiązek każdego Polaka. Nie należy łez tracić nad wojownikami, którzy polegli, a raczej zastanowić się nad tym, gdzie byli inni, gdy ojczyzna wzywała. Każdy mógł zginąć taką śmiercią, każdy mógł i powinien mężnie bić się za ojczyznę /F. 77, ks. I/.

    Poeta nie pochwala, a wręcz gani takich obywateli, którzy w domach wieszają:

    "/…/ całe szyszaki, tarcze nie skrwawione,

    Widzę drzewa i groty nic nie naruszone".

    /F. 12, ks. II/

    Narzędzia walki zdobiące siedziby obywateli, których nie używa się w boju, przynieść mogą jedynie wstyd i hańbę:

    "Gore mi twarz przed wstydem, a pot przez mię bije".

    /F. 12, ks. II/

    Takimi insygniami poeta każe ozdabiać łożnice, natomiast dla "domu Marsowego" właściwym trofeum mogą stać się jedynie "łupy skrwawione".

    W tej fraszce tłumaczonej z języka greckiego, jasno widoczny jest cel, który postawił sobie autor, wybierając właśnie ten utwór do tłumaczenia. W społeczeństwie polskim daje się zauważyć zamieranie cnót rycerskich i zapominanie o obowiązkach obywatelskich. W tym miejscu można wspomnieć "Pieśń o spustoszeniu Podola", w której dźwięczą nuty podobne.

    We fraszce "Do St. Wapowskiego" /F. 24, ks. III/ z melancholią wspomina poeta te czasy, kiedy pan i jego giermek o każdej porze dnia i nocy byli gotowi stanąć na wezwanie króla. Broń i pancerze czekały na sposobną chwilę, aby mogły być wykorzystane przez właścicieli.

    Pachołek był trzeźwy i przyzwyczajony do niewygód wojennego życia, a przede wszystkim był dobrym wojownikiem. Kochanowski kończy krótki utwór wezwaniem:

    "/…/ Bodaj tak uboga

    Dziś Polska była i poganom sroga!"

    /F. 24, ks. III/

    Nie mniej ważny niż zakończenie jest początek fraszki, w którym poeta określa zmianę, jaka zaszła w wartościowaniu pewnych spraw. Otóż w czasach Kochanowskiego najistotniejsze stało się pochlebstwo i "dary złote". Są to wartości, które mogą niejednego człowieka w hierarchii społecznej wynieść wysoko. Dla prawdziwie rozumnego obywatela najważniejsza jednak pozostanie cnota i ona również może uczynić go sławnym. W owej fraszce z łatwością dostrzegamy krytykę współczesnych obyczajów i tęsknotę za dawnymi laty oraz pochwałę ludzi cnotliwych.

    Szczególnie w ks. III "Fraszek" pojawia się wiele utworów, które wielbią cnotę – rozumiana zresztą bardzo szeroko: jako służba ojczyźnie, przeciwieństwo pogoni za pieniędzmi i bogactwem materialnym, przeciwieństwo życia dostatniego i egoistycznego. Czytamy słowa następującej treści:

    "Ja szczęście tak szacuję, że ućciwym cnotom

    Czynię część więtszą niźli bogatym klinotom.

    A czemu? Bo pieniędzy i źli dostawają,

    A z cnotą sami tylko dobrzy spółek mają."

    /F. 23, ks. III/

    Kochanowski jasno pokazuje wymienność dwóch słów: cnota – dobro; człowiek hołdujący cnocie jest na pewno i dobry. Dlatego wszelkiego rodzaju "ućciwe cnoty" są znacznie większą wartością niż bogactwa.

    Mąż godny i cnotliwy, gdyby był chowany (grzebany) stosownie do swych zasług, powinien spoczywać w grobie szczerozłotym, ale z reguły tak nie jest. I choć "licha mogiła" kryje ciało tak sławnego męża, jakim był np. Grzegorz Podlodowski, to jego trud i zasługi zostają docenione i "sława sięga nieba". I po tym można właściwie ocenić każdego człowieka: to, co zostawia po sobie – jest jego świadectwem.

    Ci, którzy chcą prowadzić życie aktywne i cnotliwe (a każdy powinien być taki w służbie dla ojczyzny), mogą wzorować się na czynach Stanisława Zakliki z Czynowa. Służył królom i panom, odbywał różne podróże, a ostatnie swe lata oddał służbie Rzeczypospolitej, nie dbając o swoje straty czy zyski. Tu znów nasuwa się stwierdzenie, że najważniejsza jest cnota, która sama dla siebie jest nagrodą.

    "Cnota na ćci ma dosyć, tą Zaklika słynie,

    Wszytko insze jako dym albo mgła przeminie."

    /F. 102, ks. II/

    Poeta sławi nie tylko czyny sławnych rycerzy, hetmanów, wiernych obrońców ojczyzny. Każdemu człowiekowi przeznaczona jest jakaś rola: np. króla, duchownego, wojskowego czy chłopa. Pisał o tym Szymon Marycjusz z Pilzna. Każdy człowiek powinien właściwie wykonywać swoje obowiązki, a w ten sposób będzie służył ojczyźnie i ujawniał swą aktywną cnotę.

    W związku z szerzeniem się takich poglądów filozoficznych, Kochanowski nie mógł zrezygnować z pochwały biskupa poznańskiego – Jadama Konarskiego /F. 69, ks. III/. Wysławił jego zasługi polityczne, wspominał jego wyjazdy poselskie i sławę jego domu, który zawsze służył ojczyźnie. Tym samym biskup zdobył powszechną sławę, a poeta zakończył fraszkę retorycznym pytaniem:

    "Bo kto dobry nad złoto sławy nie szanował?"

    /F. 69, ks. III/

    W innej fraszce, nieco ironicznej ("Na posła papieskiego"), Kochanowski przeprowadza krytykę kleru, wskazując delikatnie, iż nie postępuje on według nauk, a skoro poucza innych, sam powinien święcić przykładem.

    Natomiast w "Foricoeniach" odnajdujemy utwory, które nakłaniają do dobrego spełniania obowiązków rolnika i lutnisty. W foricoenium zatytułowanym "Do Piotra" poeta chcąc wykazać zasługi dobrego rolnika czyni porównania z "rolnikiem leniwym". Ocenę najwłaściwszą wydaje samo pole: u jednego porośnięte pięknym łanem, a u drugiego – zarośnięte chwastami: łopianem i ostem. Bowiem każdemu wiadome jest, że:

    "Nie wyda żadnych plonów zagon zaniedbany".

    /For. 27/

    Na nic zdałaby się tu kontemplacja, potrzebny jest czyn, praca, a wyniki dadzą najwłaściwszą ocenę. Każdy człowiek ma określone miejsce w świecie i nawet, gdy jest lutnistą powinien właściwie wykonywać nałożony na siebie obowiązek:

    "Niechaj Orfej w lasach, Arion gra wśród mórz bezbrzeża,

    Ten ryby, ów niech dzikie zwierzęta uśmierza (…)".

    /For. 13/

    Zarówno we "Fraszkach" i "Foricoeniach" znajdują się utwory potępiające gromadzenie bogactw, a zachęcające do używania świta, wykorzystywania każdego dnia (np. "Na łakome", "Z Anakreonta").

    We fraszce 46 księgi I Kochanowski znów daje własną hierarchię wartości: nie liczy się bogactwo materialne, ale bogactwo umysłu. Bowiem przed człowiekiem rozumnym wszystko stoi otworem. Człowiek bogaty nie powinien spędzać wszystkich swych dni przy liczeniu pieniędzy, a właściwie je wykorzystać – "dobrze swego użyć".

    Kochanowski daje również przestrogę skąpcom, że często tak jest, iż nie ten korzysta ze zgromadzonych dóbr, kto pracował, by je zdobyć, ale ktoś zupełnie inny. Stąd liczne wołania poety o porzucenie przywiązania do bogactw, o cieszenie się życiem, o troskę o sprawy społeczne.

    Cnota aktywna, czyli życie dla dobra społecznego, dla ojczyzny – powinno być cecha każdego człowieka.

  3. Vita contemplativa.

  4. Drugim modelem życia, jaki propagowali ówcześni filozofowie, było życie kontemplacyjne.

    Jan ze Stobnnicy w komentarzach do renesansowej interpretacji "Etyki nikomachejskiej" Leonarda Bruni – jednego z czołowych włoskich rzeczników vita activa – szeroko omawiał stosunek życia czynnego do życia kontemplacyjnego. W swych wywodach podkreślał, że życie kontemplacyjne jest doskonalsze, ponieważ oparte jest na działaniu najwyższej władzy człowieka – intelektu oraz dotyczy najdoskonalszego przedmiotu poznania – Boga. Jednocześnie doszedł do wniosku, iż życie czynne jest bardziej pożyteczne, bowiem cechuje je działanie dla wspólnego dobra. Kontemplator żyje w społeczeństwie i dlatego nie może ograniczać się wyłącznie do realizacji wartości intelektualnych.

    Bardziej konsekwentny w swych zamysłach był Pietro Illicino, pozostający pod wpływem neoplatonizmu florenckiego. Dla niego kontemplacja była najznakomitszym przejawem aktywności rozumu, skierowanego na najwyższy przedmiot poznania – Boga. Lecz Bóg nie może być bezpośrednim przedmiotem poznania rozumu, a zatem jaką drogą można Go poznać? Ów sposób wskazał Hermes Trismegistos: "niewidzialny Bóg w dziełach swoich ukazuje się człowiekowi", "jeżeli chcesz poznać Boga, poznaj Księżyc i poznaj porządek gwiazd".

    Podobne wnioski filozoficzne wysuwał i rozwijał Wojciech Nowopolczyk, który pojmował kontemplację jako racjonalne wnikanie w naturę wszechświata, który jest wyrazem objawiającego się człowiekowi Boga.

    Natomiast Jan z Trzciany w traktacie "De natura ac dignitate homines" stwierdził, że ideał człowieczeństwa realizuje się nie tylko przez aktywność skierowaną w głąb siebie, lecz także przez działalność praktyczną, przez podporządkowanie sobie świata i działanie dla dobra innych ludzi. Człowiek upodabnia się do swego Stwórcy zarówno poznaje Go, jak i podporządkowując sobie świat. Zatem chrześcijańska troska o zbawienie wcale nie jest sprzeczna z aktywnością w świecie.

    "Tylko człowiek poznaje Boga i aniołów – chociaż w sposób niedoskonały. Tylko on może szukać, odnajdywać i poznawać tego, dzięki któremu istnieje. On jeden poznaje swą godność i zaszczytną pozycję, jaką go Stwórca obdarzył (...). Jaki człowiek, takie i jego czyny". I dlatego ludzie są rozpoznawani i sądzeni na podstawie uczynków, bo jak powiada Zbawiciel: "Każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe".

    Z tego krótkiego przeglądu filozoficznych stanowisk można wyciągnąć wniosek, iż formy życia kontemplacyjnego mogły być różnorodne. Nie trzeba było zamykać się w murach klasztornych, przywdziewać "kapicę", by można było poznać istotę Boga i zastanowić się nad sensem życia. Można było osiągnąć taki stan, żyjąc spokojnie na wsi, delektując się jej pięknem i wykonując swój własny zawód.

    Tak też postępował Jan Kochanowski. Jego postawa kontemplacyjna przejawia się szczególnie we fraszkach poświęconych własnej osobie i dotyczących wartości ludzkiego życia.

    Typowym przykładem postawy aprobującej vita contemplativa są dwie fraszki "O żywocie ludzkim", z których jedna rozpoczyna, a druga kończy księgę I "Fraszek". We fraszce 3 ks. I poeta rozważa wartości ludzkiej egzystencji i wyprowadza wniosek, że życie jest fraszką, tzn. sprawą małej wagi. Bowiem:

    "Fraszki to wszystko, cokolwiek myślemy,

    Fraszki to wszystko, cokolwiek czyniemy."

    Wszystko, czego człowiek zdolny jest dokonać i osiągnąć myślą i pracą, staje się bezwartościowe w chwilach złych, a szczególnie w godzinie śmierci.

    "Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy

    Próżno człowiek ma co mieć na pieczy."

    /F. 3, ks. I/

    Niepewność tego świata przejawia się we wszystkich jego dobrach, wszystko przemija i odchodzi w zapomnienie. Szczególnie podatne na czas są takie wartości jak: uroda, pieniądze, sława. W "Pieśniach" często odczytujemy parafrazy następującej myśli: "W niepewnej mieszkamy gospodzie". Dlatego człowiek nie powinien za bardzo martwić się i zabiegać o dobra doczesne. Nie powinien również ustanawiać swoich porządków, bo i one miną, a nastaną nowe. Kiedy nadejdzie kres życia, wtedy reguły ustanowione ręką człowieczą okazują się nietrwałe. Natomiast ten, który je ustanowił (człowiek), wydaje się być podobny do łątki zamkniętej w worku.

    Fraszka wyrosła z wielu przemyśleń poety i stanowi świadectwo jego rozgoryczenia i niechęci do życia. Wyraźnie daje się tu odczuć pesymizm filozoficzny.

    Nieco pogodniejsza w tonacji, choć nacechowana dystansem wobec optymistycznych przeświadczeń o skuteczności poczynań człowieka jest fraszka 101 "O żywocie ludzkim". Kochanowski rysuje przed czytelnikiem wizję tragikomicznego losu człowieka zabiegającego skrzętnie o dobra światowe, co Wiecznej Myśli – czyli Istocie Boskiej dostarcza swoistej rozrywki. Najistotniejsze w tym dramacie jest zaprezentowanie przez poetę osobistej postawy filozoficznej. Otóż Kochanowski wyraża tutaj pragnienie osiągnięcia "boskiej rozkoszy" spoglądania z dystansem na ludzkie zabiegi, swary, zwady o dobrodziejstwa zrzucane z góry boską ręką. Zasadnicza myśl poety zawiera się w słowach:

    "Panie, godno li, niech tę rozkosz czuję:

    Niech drudzy za łby chodzą, a ja się dziwuję."/F. 101, ks. I/

    Takie słowa świadczą o tym, że poeta czuje się wybrańcem bogów i dlatego patrzy z dystansem na świat i nawet dziwi się wszelkim ludzkim zabiegom.

    Cykl fraszek "Do Jana" zawiera również wiele elementów kontemplacyjnych. Różne są źródła owego zamyślenia nad sobą, ale jej podmiot jest ten sam – mistrz Jan. Miejscami przewija się gorzka nutka, żal z powodu ludzkiej niewdzięczności i nieczułości. Dlatego pojawia się niewdzięczna miłość, niewdzięczne serce, które może stać się przyczyną upadku, śmierci duchowej, przed którą należy się chronić.

    We fraszce 20 ks. III poeta analizuje postępowanie swoje i innych. Wierzy w Boską sprawiedliwość:

    "(...) Przyjdzie ta godzina,

    Że ludziom złym będzie swa zapłacona wina,

    A Bóg pomści niecnoty i fałesznej zdrady,

    Którąś odniósł za swą chęć świeżymi przykłady."

    /F. 20, ks. III/

    Poeta stawia pytanie: "Czyś ludzi nie znał?" Przecież oni właśnie tacy są: obłudnik zawsze będzie obłudnikiem, a złego trudno uczynić dobrym. Taki człowiek nie pozna się na ludzkiej dobroci. Jan wymawia sam sobie, że niepotrzebnie czynił im dobrze. Lecz nie należy martwić się z powodu zamyślonych skarg, "ale mężem być trzeba". Kochanowski zawiódł się na ludziach i stąd zapewne pochodzi całe jego rozgoryczenie.

    Właściwy porządek w życiu ludzkim może wprowadzić tylko Najwyższy Bóg. On może zamienić miłość niewdzięczną we wzajemną i oddalić to, co boli.

    "Panie, jeżeli należy Tobie się zmiłować,

    A możesz i w ostatnim zginieniu ratować,

    Wejrzyj na mię smutnego, a jeśli cnotliwy

    Żywot mój, oddal ten wrzód ode mnie szkodliwy (...)"

    /F. 30, ks. III/

    Mistrz czarnoleski daje sobie jeszcze inną radę:

    "Owszem, umysł swój utwierdź, odejm się swej woli,

    a szczęściu na złość nie bądź dłużej w tej niewoli."

    /F. 30, ks. III/

    Tu – szczęście jest złe i trzeba się od niego wyzwolić kierując się rozumem bądź wypraszając łaski Boże. Wobec szczęścia i nieszczęścia należy zachować jednaką postawę /F. 18, ks. II/. Bowiem wszystko na świecie jest zmienne, to – co dziś jest dla nas miłe, jutro może być przykre, a ten – kogo dziś kochamy, jutro może być pogardzany.

    "Przeto choć srogo

    Szczęście się z tobą

    Obchodzi, sobą

    Nic nie trwóż, ale

    Trwaj rowien skale."

    /F. 18, ks. II/

    Zachowując taki stosunek do życia, można wyjść obronną ręką z potyczek życiowych i zachować własną osobowość. Przy tym należy mieć nadzieję, że los się odmieni, nieszczęście nie będzie wieczne, a po smutku nastąpi radość.

    Niezwykły jest rozrachunek z samym sobą w utworze zatytułowanym "Spowiedź", pochodzącym ze zbioru "Foricoennii". Jest to swoiste credo życiowe poety – jako artysty i człowieka. Nadszedł właśnie czas, kiedy trzeba spojrzeć za siebie, w głąb jestestwa i prosić niebiosa o przebaczenie. Jaki jest w życiu? Nie jest łasy na pochlebstwa, jego usta nie kalają się kłamstwem, bowiem:

    "Potwierdzam to, co m się przedstawia prawdziwie,

    W przeciwnym jednak razie przeczę uporczywie."

    /For. 42/

    A jak ocenia innych? Czy według bogactw i dostatków? Poeta ceni tylko ludzi cnotliwych, a pyszałkami gardzi. Boga prosi o jedno: o przyjaźń dobrych ludzi.

    "Wysłuchawszy bóg rzecze: - W biedzie będziesz wiecznie,

    Tylko w ten sposób winę swą zamażesz skutecznie."

    /For. 42/

    Nie chodzi tu o rzeczywistą winę poety, lecz o to, że kierując się szlachetnymi zasadami, może być tylko biednym.

    Jeszcze inną formę przyjmuje "kontemplacja" własnego życia w "Wyroczni" /For. 81/. Poeta stwierdza, że jest kapłanem Muz i dlatego nie może oddawać się innym zajęciom, a tym samym – i innym bogom. Nie może szukać infuły dwurogiej ani bogactw, bo i tak ich nie zdobędzie. Jego przeznaczeniem jest spokojne życie bez dostojeństw.

    W innym miejscu zwracając się do Attali /For. 104/, Kochanowski wprost mówi, że skoro jesteśmy ludźmi, to nie powinna nas wprawiać w szał żądza skarbów. W zbyt namiętniej pogoni za nimi utracimy zdrowie, a inni będą się cieszyć tym, co myśmy zebrali. We wszystkim konieczny jest umiarkowanie, czyli tzw. "złoty środek".

    Podobne myśli są zawarte we fraszce "Z Anakreonta" /F. 76, ks. I/. Poeta znów krytykuje pogoń za bogactwem, znacznie wyżej ceni dobrą myśl.

    "A jeśli nikt kupnem nie przyczyni

    Żywota sobie, zaź nie głupie czyni,

    Kto się frasuje, a żywie w kłopocie?

    Jeśli masz umrzeć, a cóż ci po złocie?

    Ja dobrej myśli zawżdy chcę używać."

    /F. 76, ks. I/

    Wiek podeszły, starczy – Kochanowski określa bardzo pięknie czasem zimy /For. 52/. Dopóki człowiek jest młody, póki mu wiek służy, to powinien zatroszczyć się o swoją przyszłość. Jednocześnie poeta podziwia życie na wsi, wśród łanów przywdzianych przez Ceres. W takim otoczeniu może najlepiej odpocząć, może pracować na ziemi swych przodków i troszczyć się "o los domowego ogniska". Takie życie, które płynie w ciszy i spokoju, będzie dla niego prawdziwą radością. Ostateczna konkluzja głosi:

    "Gdy czasem pamięć o mnie dopuścisz do głosu,

    Wiedz, że zadowolony żyję z swego losu."

    /For. 52/

    Poeta wierzy, że wszystko, co ma miejsce na tym świecie, pochodzi z wyroku Boskiego /F. 100, ks. II, F. 37, ks. III/. Taki wniosek wysuwa, obserwując prawa przyrody i własne życie.

    "Bo to wszystko przyrodzonym biegiem się dzieje".

    /F. 100, ks. II/

    Wybór vita activa czy vita contemplativa nie zawsze był łatwy. Przed taką trudnością stawał również i mistrz czarnoleski. Poeta uważał, że ideałem byłaby jednostka łącząca życie kontemplacyjne z życiem aktywnym. On sam w stosunku do spraw społecznych propagował życie aktywne, natomiast wobec spraw osobistych wybierał życie kontemplacyjne. Marzył o zdobywaniu wiedzy o naturze wszechświata i przede wszystkim własnej naturze człowieczej, o ich kontemplacji w zaciszu ziemiańskim. Takie życie uznawał za ideał bytu pisarza – intelektualisty. Ostateczna stabilizacja w Czarnoleskie miała być realizacją tego ideału. W życiu człowieka w konkretnych sytuacjach przeważa kontemplacja lub czyn, ale działanie, któremu nie towarzyszy lub nie poprzedza poznanie, nie może być właściwym i godnym postępowania człowieka jako istoty rozumnej.

  5. Bóg – Wieczna Myśl.

  6. Kochanowski niejednokrotnie nazywa Boga – Wieczną Myślą. Tak czyni np. we fraszce "O żywocie ludzkim" /F. 101, ks. II/. W tym utworze – Bóg – który był, jest i będzie, patrzy z niebios na życie ludzkie. Swoją szczodrą ręką rozrzuca łaski, o które ludzie rywalizują między sobą, tracąc przy tym wiele. Ta Najwyższa Istota nie ingeruje w ludzkie życie, obserwuje je i niekiedy żartuje sobie z ludzi.

    Przychodzi tu na myśl deizm, czyli doktryna filozoficzno – religijna, która uznawał Boga – Stwórcę, ale odrzucała wiarę w kierowanie przez Boga losami świata. We fraszce Kochanowskiego Bóg jest, ale nie wnika szczególnie w ziemskie życie i stąd kolejna myśl jest taka, iż człowiek sam kieruje swym życiem i sam jest za nie odpowiedzialny. Natomiast swoim postępowaniem dobrym lub złym, szlachetnym lub podłym może spowodować tylko śmiech Bóstwa. Taka myśl, nawet na tle całej twórczości poety czarnoleskiego jest wyjątkowa, bowiem znacznie częściej twórca składa mu hołdy i wieczne dzięki.

    We fraszce "Do wojewody" /F. 100, ks. II/ Bóg jest tym, do którego zwraca się każdy, gdy jest w potrzebie. Szczególnie w czasach niepokoju, wojen, klęsk żywiołowych jedyny ratunek ludzie widzą w Bogu. Jemu polecają swoje dobytki i majątki. Przecież z Jego woli wszystko zachodzi na tym świecie.

    "Raz chmury panują i grom srogi, a po tym

    Bóg obdarza świat pogodą i słońcem złotym."

    /F. 100, ks. II/

    Co jest komu przeznaczone i ile lat żyć będzie, jest zapisane w niebie / "Temuż" F. 68, ks. II/. A bóg zna ludzkie myśli. Fraszka "Do Pana" /F. 2, ks. III/ rozpoczyna się refleksją, która może budzić się w każdym człowieku wierzącym, bez względu na wyznanie, a uznającym Boga za Nadprzyrodzoną Myśl.

    "Bóg tylko ludzkie myśli wiedzieć może

    I ku dobremu samże dopomoże"

    /F. 2, ks. III/

    Bóg, który w jednej fraszce został nazwany Wieczną Myślą, ma moc poznania najtajniejszych stron ludzkie egzystencji. Stwórca wie, co czyni każdy człowiek, więc żadna ludzka myśl przed nim się nie ukryje. Żaden mędrzec, poeta czy myśliciel nie są w stanie przechytrzyć Boga. Całość poeta kończy wezwaniem:

    "Wszystko wiesz, Panie: zgub, co przeciw Tobie,

    A zdarz, jako Pan, coś ulubił sobie."

    /F. 2, ks. III/

    W innym miejscu /"Do Pana" – F. 38, ks. III/ poeta staje się bardziej wymagający: "co dobrze, raczy dać z swej strony". Bóg powinien rozdawać dobro bez względu na to, czy jest proszony o nie, czy też nie. Natomiast zło, powinien oddalać od każdego z nas.

    Kochanowski nazywa również Boga dobrym Dawcą i Szafarzem wiecznym, czyli tym, który rozdaje swoje łaski, dobra – "Modlitwa o deszcz" /F. 72, ks. II/. Ów wiersz jest piękną modlitwą, prośbą o odwrócenie nieszczęścia suszy. Po apostrofie do Boga, następuje przedstawienie prośby. Ziemia spalona suszą prosi o deszcz, bowiem pragną go "zioła pochylone" i "zboża upragnione", które są nadzieją oraczy. Bóg, który jest mocą wszystkiego i może zrobić wszystko, może również swoją "świętą ręką" napoić suchą ziemię.

    "Ściśni wilgotne chmury świętą ręką swoją,

    A ony suchą ziemię i drzewa napoją

    Ogniem zjęte;"

    /F. 72, ks. II/

    W takim obrazowaniu widoczna jest dyskretna personifikacja: Bóg rozdaje swe dary "świętą ręką". Poza tym sformułowaniem nie ma innych, które by przybliżały Boga ludziom. Najwyższy Bóg jest Myślą, która może spowodować nawet wytryśnięcie wody ze skały:

    "(…) O, który z suchej skały zdroje

    Niesłychane pobudzasz, okaż dary swoje!"

    /F. 72, ks. II/

    Łatwa do odczytania jest tu aluzja do cudownego wytryśnięcia źródła w czasie biblijnej wędrówki Żydów przez pustynię. Bóg może nasycić wszystko, jeśli tylko będzie to zgodne z Jego zamiarami. I stąd spuszcza nocą rosę na ziemię, syci wodą rzeki, jeziora, morza i przepaście.

    Los biednej i niskiej ziemi jest zależny od Ojca, który spogląda z wysokości.

    "Kiedy Ty chcesz, wszytek świat powodzią zatonie,

    A kiedy chcesz, od ognia jako pióro wspłonie."

    /F. 72, ks. II/

    Świat kręci się naprzód nie według zamysłów ludzkich, ale Boskich. Dlatego wobec Boga konieczna jest uniżoność i korna postawa. Potrzebna jest też wiara, że modlitwy zostaną wysłuchane, a prośby spełnione.

    Mistrz – poeta upodobał sobie dom w Czarnolesie. Dlatego we fraszce 37, ks. III prosi Boga, aby raczył pobłogosławić to, co zostało wzniesione:

    "Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;

    Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje!"

    /F. 37, ks. III/

    Nie prosi o bogactwo i dobrobyt; niech to będzie udziałem innych, niech mieszkają w pałacach marmurowych, a ściany obijają szczerym złotogłowiem. Poeta prosi Boga o sprawy najistotniejsze dla każdego człowieka: o możliwość mieszkania w miejscu rodzinnym, o zdrowie, ludzką życzliwość i szczęśliwą starość. Takie prośby może kierować do Boga każdy człowiek, bez względu na swą pozycję i pochodzenie. Trudno jest określić, jaki jest Bóg, do którego zwraca się Kochanowski. Natomiast epitety, które tutaj są głównym środkiem stylistycznym, przybliżają każdą prośbę, czynią ją bardziej konkretną.

    Istota Boga kreowana przez Kochanowskiego we fraszkach jest zgodna z wyobrażeniami chrześcijańskimi. Bóg Kochanowskiego jest łaskawy, dobrotliwy, pełen miłosierdzia. Do niego każdy może zwracać się z prośbami i mieć nadzieję na Jego zmiłowanie. Nie można jednak wystawiać Boga na próbę. Najwłaściwsze są te prośby, które są zgodne z intencją Bożą.

  7. Człowiek – boże igrzysko.

  8. Już we wczesnym "Epitafium Kretkowskiemu" Kochanowski pisał, iż zmarły kasztelan gnieźnieński wśród mieszkańców Olimpu śmieje się z ludzkich trosk oraz nadziei.

    "Dziś z łaski niebian Olimp odwiedzając boski,

    Śmiejesz się z nimi z ludzkich nadziei i troski."

    /For. 23/

    Natomiast we fraszce "Człowiek boże igrzysko" /F. 76, ks. III/ poeta stwierdził wprost:

    "Nie rzekł jako żyw żaden więtszej prawdy z wieka,

    Jako kto nazwał bożym igrzyskiem człowieka.

    Bo co kiedy tak mądrze człowiek począł sobie,

    Żeby się Bóg nie musiał jego śmiać osobie?"

    /F. 76, ks. III/

    Człowiek, który przecież nigdy nie widział Boga, umyślił sobie, że jest podobny do Stwórcy. Wymyślił sobie również i to, że świat jest przeznaczony wyłącznie dla niego. Kochanowski zdaje się podważać takie stanowisko i jeszcze raz podkreśla, że człowiek jest igraszką w rękach Boskich.

    Ów antyczny topos bóstwa śmiejącego się z ludzkich poczynań, powracał we "Fraszkach" kilkakrotnie. Już we fraszce 3 ks. I /"O żywocie ludzkim"/ pojawia się tragiczna wizja rzeczywistości i ludzkich poczynań. Pojawia się ironiczna konkluzja: ludzie zabawiający swym postępowaniem bóstwo, po przedstawieniu, w którym uczestniczyli, zostają zdjęci ze sceny i schowani do worka jak lalki – kukiełki.

    Starożytny aforyzm "Człowiek boże igrzysko" wiązał się z bardzo popularną w tych czasach koncepcją świata jako wielkiego teatru i ludzi, jako aktorów owego teatru, grających różne role: czasem poważne, a częściej trywialne i śmieszne. Początków owej koncepcji należy szukać u Platona, ale rozwinął ją Plotyn w "Enneadach". Platon stwierdzał, że ludzie są zabawkami sporządzonymi przez bogów w określonym celu: dla zabawy najczęściej – "Marionetkami są bowiem ludzie w większości wypadków i rzadko kiedy tylko mają coś wspólnego z prawdą". Ludzie – aktorzy są w zasadzie panami świata, ale podlegają osądowi twórcy, który może dokonywać zmian ról.

    Myśl, że człowiek – aktor zabawia swoją grą, śmiechem, żartami, głupstwami i fraszkami nieśmiertelnych bogów, jest pokrewna idei płynącej z obydwu fraszek Kochanowskiego "O żywocie ludzkim".

  9. Fortuna i miłość.

  10. Przyjaźń i miłość są nieodłącznymi aspektami ludzkiego bytu. Bez nich życie zatraca swoją wartość, staje się bezbarwne i nieciekawe. Natomiast Fortuna jest tą panią, która sprowadza na nas dobro lub zło. Kochanowski zauważał:

    "Że nad niewinnym czasem zły przewodzi,

    Albo że gorszy świat po woli mają,

    A dobrzy rychlej niedostatek znają."

    Odpowiedzialnością za ten stan rzeczy obciążył poeta Fortunę. Ona więc, a nie Bóg, ponosi odpowiedzialność za ludzkie niepowodzenia i rozczarowania, za ciągłą zmianę, niepewność i chaos świata. Jednakże we wczesnym, optymistycznym okresie renesansu Kochanowskiemu i innym pisarzom wydawało się, że nie tylko poznali świat, ale znaleźli receptę na wszystkie niedostatki i kaprysy "Fortuny", "pani niestałej z przyrodzenia", która "co da, to zasię wziąć może" i która "rada sprawy swe odmienia". Problem Fortuny i jej zmienności oraz stosunku człowieka do niepewności i niespodzianek losu stanowi jeden z głównych wątków poezji Kochanowskiego.

    Podstawowy sens renesansowej filozofii człowieka, czy raczej renesansowego filozofowania, w tym również poetycko – filozoficznej eseistyki Kochanowskiego, sprowadza się do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: jak żyć?

    Dlatego poeta wzywa, by chwytać szczęście obiema rękami, bo gdy ono odwróci się od nas, to już nie zdążymy go schwytać i odejdzie, a czy powróci – to jeden Bóg wie / "Na Fortunę" F. 86, ks. I/.

    Niektórym Fortuna sprzyja przez całe życie, nawet w czasie wojny i tysiąca niebezpieczeństw, ale przychodzi jeden moment, kiedy odwraca na chwilę swoje oblicze i człowiek niekiedy nie jest w stanie znieść nieszczęścia, które Fortuna na niego zsyła /For. 48/. A możliwości Fortuny są nieograniczone:

    "Próżno dmiesz się, że dla twych zasług, samochwale,

    Fortuna postawiła cię na piedestale

    Chcesz dowieść nam, że sama wszystko może przecie;

    Nawet to, byś Linusie, coś znaczył na świecie."

    /For. 108/

    A czym jest miłość u Kochanowskiego? Nie stanowi pojęcia abstrakcyjnego, bowiem przyjmuje postać kobiety – Miłości, bogini Wezery lub Amora. Jest istotą – zjawiskiem, zjawiskiem którym człowiek toczy nieustanne boje i musi ulec władzy Miłości. Na nic zdają się ucieczki i podstępy, kiedy ona jest już w nas:

    "Próżno się mam odejmować,

    Widzę, że muszę miłować."/F. 8, ks. I/

    W zmaganiach z Miłością wszelkie zbroje okazują się niewystarczające, bowiem uczucie osłabia siły i zniewala ludzkie serca:

    "Próżno tedy noszę zbroję,

    Próżno za powęzą stoję:

    Bo kto mię ma bić na górze,

    Kiedy nieprzyjaciel w skórze?"/F. 8, ks. I/

    Miłość bywa nazywana nieprzyjacielem, bowiem ogranicza wolność człowieka, przyćmiewa świeżość umysłu, daje bezsenne noce. Czy jednak może bez niej żyć? Poeta zgadza się na niewolę Miłości, mimo że niekiedy cierpi.

    "Ciężko, kto nie miłuje, ciężko, kto miłuje,

    Najciężej, kto miłując łaski nie zyskuje."

    /F. 40, ks. I/

    Podobne słowa odczytujemy w sonecie Sępa – Szarzyńskiego:

    "I nie miłować ciężko, i miłować

    Nędzna pociecha (…)"

    Smutna jest miłość nie zyskująca wzajemności. Poeta – człowiek pragnący kochać, a właściwie już kochający, chce wzajemności swej wybranki i dlatego kornie prosi Miłość, aby swymi strzałami ugodziła w serce zapamiętałej i niewdzięcznej dziewki. Ten, który uważa, że przed takim uczuciem można się uchronić, jest w wielkim błędzie. Bo ona, niekiedy jak złodziej, skrada się nocą do naszych serc, opanowuje duszę i myśli, spędza sen z oczu. Lepiej poddać się jej władzy:

    "Próżno uciec, próżno się przed miłością schronić,

    Bo jako lotny nie ma pieszego dogonić?"

    /F. 98, ks. I/

    Ten, który poznał dziwny, lecz piękny smak Miłości, może powtórzyć za Kochanowskim:

    "Już mię nie wracaj ku pierwszej wolności,

    Bo nie wiem, bych żyć umiał bez miłości."

    /F. 79, ks. II/

    Ci, którzy prawdziwie kochali, dopuszczali się przeróżnych szaleństw, np. Parys swoją miłością rozpętał wojnę, ale nie wyrzekł się swego uczucia:

    "Choć miał tego przypłacić braty rodzonymi,

    Na koniec swym upadem i wszystkiego domu.

    Smakowała mu miłość, nie wiem, jako komu."

    /F. 74, ks. II/

    Inni w takim czasie tracą zmysły i wszelkie dobra "przy tej głupiej sprawie".

    W jednej fraszce z cyklu "Do Miłości" poeta zwraca się do bogini słowami:

    "Matko skrzydlatych Miłości,

    Szafarko trosk i radości,

    Wsiądź na swój wóz uzłocony,

    Białym łabędziom zwierzony."

    /F. 12, ks. III/

    Niezwykle plastycznie nakreślił Kochanowski postać Miłości i jej otoczenie. Ona, podobnie jak Fortuna, jest "szafarką trosk i radości" – daje dobro i zło – w zależności od swoich zamysłów. Poeta prosi ją, by zwróciła do niego pogodne oblicze i zawitała nad brzegiem wiślanym, który omija. Zostanie otoczona wszelkimi honorami i zbytkami. Jej władza zaś będzie wieczna:

    "Tak po świecie niechaj wszędzie

    Twoja władza wieczna będzie!"

    /F. 12, ks. III/

    Innym razem poeta odpędza Miłość od siebie. Narzeka, że już zbyt długo męczy jego serce i pewnie chce stać się przyczyną jego wcześniejszej śmierci. A przecież jego zadanie jest inne: on rymy układa,

    "Które od umarzłego morza imię twoje

    Rozniosły aż do brzegu murzyńskiej granice."

    /F. 10, ks. III/

    On swoimi wierszami sławi Miłość, lecz sam nie ma już siły kochać. Z tej przyczyny pojawia się również motyw przegranej poety – kochanka. Swój los porównuje do cierpień Prometeusza na Kaukazie, czy też do losu Andromedy i czeka wybawcy.

    "Ratuj, mężny Herkules, ratuj, Perseu sławny,

    A odnów /jedno by w czasie/ na mnie przykład dawny!"

    /F. 9, ks. III/

    Często wspomina miłość, gdy śmierć już rozłączyła kochanków /F. 6, F. 103, ks. II/, lecz i wtedy swoje rozważania kończy stwierdzeniem:

    "Nigdy, nigdy prawdziwa miłość nie umiera,

    Lecz i w ogień włożona, do, do kości przywiera."

    /F. 103, ks. II/

    Jak widać z tego krótkiego przeglądu, miłość jest traktowana przez Kochanowskiego bardzo poważnie. Jej obraz jest zbliżony do kreacji antycznych. Przede wszystkim następuje upersyfikowanie uczucia. Dane jej są wszelkie przymioty: i dobre, i złe, bowiem takie niesie ze sobą miłość. I tak jak Fortuna sprzyja nam lub odwraca się, tak i jej siostra Miłość również różnie rozdaje swe dary. Niekiedy czyni to w takim momencie, w którym niczego się nie spodziewamy. Rządzi się swoimi prawami i postępuje nie według woli człowieka, lecz w zgodzie z własnym zamysłem.

  11. Przemijanie i śmierć.

  12. Twórcy renesansu nie tylko propagowali afirmację życia, zachęcali do używania świata, cieszenia się tym, co przyniesie los, lecz również zwracali się w stronę, gdzie widoczny był kres życia ludzkiego. Pojawia się wiele utworów o przemijaniu i śmierci. Filozofowie i poeci próbują rozwikłać tę odwieczną zagadkę: czym jest śmierć, do czego prowadzi, co jest za nią.

    Wszystko na świecie przemija, uroda i bogactwo człowieka, dobry i zły los. Jedynie przyroda ma siłę odradzania się, powrotu do stanu rozkwitu. Lecz i tutaj poszczególne jednostki starzeją się i umierają.

    Nie mniej najsmutniejszą rzeczą jest ludzkie przemijanie. Pojawiają się "śrebrne w głowie nici" /F. 1, ks. III/, nadchodzi starość. Człowiek, gdy jest młody, niedoświadczony, pragnie być starszym, dodaje sobie lat, aby podnieść w ten sposób swój autorytet. Kochanowski tę prawdę życiową ujął w dwuwierszu:

    "Biedna starości, wszyscy cię żądamy,

    A kiedy przyjdziesz, to zaś narzekamy."

    /F. 83, ks. I/

    Pamiętając o niszczycielskiej sile czasu, należy nie zwracać uwagi na rzeczy nietrwałe, a wykorzystywać dobra doczesne, jak tylko jest to możliwe:

    "Lecz co zakwitnie, jako słońce wznidzie,

    To zasię spadnie, ledwe wieczór przydzie.

    Rwi, panno, różą za nowego kwiata,

    A pomni, że tak bieżą twoje lata!"

    /F. 8, ks. II/

    Lata i czas zmieniają każdego człowieka. Złe przygody pozostawiają na czołach zmarszczki i cień w oczach.

    "Kiedyć zmarski twarz zorzą, a gładkie zwierciadło

    Okaże to na oko, że cię siła spadło." /F. 33, ks. II/

    Przemija nie tylko uroda, bogactwo również należy do "nietrwałych rzeczy świata tego". Tak jak wiatr niszczy potężne dęby, a zostawia lekkie sitowia, tak i czas może pogrążyć i upokorzyć najbogatszych:

    "Tak i pycha twa kiedyś tak pęknie jak struna,

    Choć dzisiaj złote rzeki masz i złote runa.

    Toć wicher nie ślaz niski łamie i sitowie,

    Lecz dęby i jawory o wysokiej głowie."

    /For. 41/

    Człowiek stary, zgnębiony licznymi troskami i kłopotami, chętnie powróciłby do lat młodzieńczych i dlatego prosi Wezerę, by wróciła mu "młodzieńcze jagody" lub przynajmniej sprzyjała starcowi /For. 11/. Weselić się i bawić można tylko wtedy, gdy służy temu wiek i zdrowie. Dlatego poeta zwracając się do Diodora zachęca go, a tym samym i siebie, do zabawy:

    "Czas idzie, kiedy wina zabronią nam losy.

    Nie zwlekaj: starość szronem przyprósza ci włosy."

    /For. 55/

    Żyć należy dla siebie, ale przy tym trzeba pamiętać, że to, co najtrwalsze – to sława i cnota. One jedynie opierają się czasowi.

    W pięknym foricoenium 120 – drugim z cyklu "Na kolumnę" /"Na tęże"/ w pełnych pesymizmu rozważaniach poeta przedstawia przemijanie zdobyczy kultury. Ziemia – matka wszystkiego – przywołuje do siebie najtrwalsze rzeczy: piramidy, pomniki leżą w gruzach, ich sława przemija i giną zapomniane.

    "Piramidy, pomniki, łuki i kolosy

    Zwalone, dzielą starszych od nich grobów losy.

    Równi dziś wiecznym bogom zaginą nieznani."

    /For. 120/

    Janusz Pelc dokonuje następującej analizy tego utworu:

    "Humanistyczny ideał sławy wiecznie żywej, dającej człowiekowi nieśmiertelność, odarto tu całkowicie z blasku aureoli. Ukazano jego znikomość, czasowość, podległość przemijaniu, pełnemu zapomnieniu. Humanizm tryumfujący zastąpiono humanizmem, ale tragicznym, niemal katastroficznym."

    Niszczącemu wpływowi czasu nie poddadzą się tylko wartości duchowe:

    "Żrąca pieśń i czas długi zniszczą obraz cały,

    Pomniki twego ducha wiecznie będą trwały."

    /For. 40/

    Tę część rozważań należy zakończyć konkluzją, która była właściwa i Kochanowskiemu. Wartości, które wydają się być mocne i trwałe, bowiem są potężne i namacalne – szybciej ulegają działaniu czasu, a wartości, które każdy nosi w głębi serca, mogą przetrwać największe kataklizmy.

    Wiele utworów Kochanowskiego za swoje źródło miało czyjąś śmierć. Stąd i we "Fraszkach" i "Foricoeniach" odnajdujemy miniatury poetyckie, które są poświęcone tym, którzy odeszli w zaświaty, np. "Epitafium Kosowi", "Nagrobek Annie", "Nagrobek Kretkowskiemu". W licznych nagrobkach poeta sławi lub gani czyny ludzi, a przy tym nieco głębiej stara się wniknąć w istotę śmierci.

    "W niepewnej mieszkamy gospodzie" i dlatego choć dziś się weselimy i radujemy, to przecież nie wiemy, co nas jutro czeka. A "śmierć za człowiekiem na wszelki czas chodzi". Ona nie zważa na wiek, zdrowie, młodość – to są wartości nieistotne dla niej. Ani się zorientujemy, kiedy każe nam wsiadać do łodzi charonowej. Na nic wtedy zdadzą się łzy i nic nie pomogą dary /F. 31, ks. I/. Można tedy wyciągnąć wniosek, że człowiek w każdej chwili powinien być przygotowany na to, że zostanie powołany do innego życia. Czy lepszego?

    Jakie jest to inne życie, tego nikt nie wie, bowiem drogi powrotnej stamtąd nie ma. Cudownie wskrzeszonych przez Chrystusa było niewielu i o tym piszą apostołowie w Czterech Ewangeliach. Łazarz był jednym z tych, którzy doświadczyli cudu. Według Kochanowskiego /F. 52, ks. II/. Łazarz spisywał swoje przeżycia z wędrówki w zaświaty i kiedy ponownie umierał, powierzył tę księgę jednemu z filozofów. Ten zaś mógł ją przeczytać dopiero wtedy, gdy przyjdzie śmierć do niego. Kiedy śmierć stanęła przed nim, otworzył księgę i nic w niej nie znalazł. Rodzi się pytanie: czyżby po tamtej stronie niczego nie było?! Raczej nie, tylko my żywi nie jesteśmy w stanie zrozumieć istoty tamtego życia, które przecież ma być zupełnie inne niż ziemskie. Poeta wobec całego problemu zachowuje dystans, a świadczą o tym pierwsze wersy fraszki:

    "Coć wymyślili ci heretykowi?

    /Bo tak filozof luterana zowie./"

    /F. 52, ks. II/

    Stawiamy jeszcze jedno pytanie: czy śmierć dla wszystkich jest straszna? Z pewnością Safona nie powiedziałaby tego. Nie należy uważać ją za całkowicie umarłą, bo jej dzieło żyje i będzie trwało jeszcze w wielu pokoleniach /F. 54, ks. II/. Ludzie, którzy zostawiają coś po sobie, choć umierają i nie ma ich w sposób fizyczny pośród żywych, to mimo wszystko trwają w naszych sercach i pamięci /F. 67, 68, ks. II/.

    W foricoenium zatytułowanym "Na grób Franciszka Petrarki" poeta snuje przypuszczenia, że ci, którzy byli przeznaczeni sobie na ziemi, to i nad brzegami Lety muszą być razem ich dusze. Bo skoro dusza jest tą częścią człowieka, która wprowadza go w drugie życie, to przecież musi być świadoma tego, czego wcześniej doświadczyła. I tak prawdziwej miłości nawet śmierć nie może rozłączyć. Choć śmierć jest wyzwoleniem z ciała, to nie może być uwolnieniem z uczuć.

    Wobec śmierci wszyscy są równi, ona mierzy swoją miarą i dlatego nie ważne jest to, że ktoś jest młody, silny, zdrowy i bogaty. Zabiera nawet doktorów, nie czując żadnego respektu przed ich zawodem /F. 75, ks. II – "Nagrobek Adrianowi Doktorowi"/.

    Przedsmakiem śmierci może być sen. On ukazuje pewne elementy przyszłego życia i uczy umierać. Ciało i dusza mogą wtedy rozdzielić się. Tak jak po śmierci dusza odchodzi w pozaziemskie kraje, tak i w czasie snu może oddalać się od człowieka i przemierzać świat wzdłuż i wszerz. Ciało, które nade wszystko lubi odpoczywać, w taki oto sposób przygotowuje się do śmierci. W tym utworze autor poruszył istotny problem związku duszy z ciałem. Wyraża również tęsknotę do życia w zaświatach, stąd dusza w czasie snu wybiera się właśnie tam, a w ten sposób może wyzwalać się od niedoskonałego ciała / "Do snu" – F. 37, ks. II/.

    Często, a szczególnie w utworach łacińskich, miejsce wiecznego odpoczynku dusz, jest nazywane tak, jak w różnych starożytnych mitologiach. Spotkać zatem możemy Hades, pola elizejskie, Letę, Olimp, Charona, Persefonę, Prozerpinę. Śmierć bywa nazywana przez Kochanowskiego różnie. W jednej fraszce staje się portem, kiedy indziej losu złą siłą albo snem wiecznym.

    Śmierć zawsze ukazana jest w ruchu: zamyka oczy, "wzywa do niskiej Prozerpiny ciemnego pokoju", śmierć zabiera, pożera, połyka. Dopóki Parka przędzie nić ludzkiego żywota, to śmierć nie ma do człowieka przystępu. Lecz jeśli nastąpi czas określony w niebie, to nie ma co szukać przymierza ze śmiercią.

    "Nie masz przymierza z śmiercią, zawżdy my z nią w boju"

    /F. 83, ks. III/

    Miejsce, w którym odpoczywają dusze, jest sytuowane nie tylko w Hadesie, lecz również w niebie, w piekle, pod ziemią. Nie są to jednak miejsca, które należałoby identyfikować z terminami chrześcijańskimi. Są rozumiane i używane w znaczeniu ogólnym, ponadwyznaniowym.

  13. Fraszki i poeta.

  14. Wśród wierszy poświęconych własnej twórczości, roli poezji i poety, szczególne miejsce zajmuje elegia "Muza", w której Kochanowski przedstawia swój program poetycki. Tworzenie poezji jest niejako misja życiową poety, jest to powołanie, dzięki któremu wybija się ponad przeciętność, a która możliwa jest tylko dla nielicznych.

    Podobny sens można odczytać w łacińskiej fraszce "Wyrocznia":

    "Pomnij, żeś Muz kapłanem, Janie. Cudze bogi

    Nie tobie czcić. (...)"

    /For. 80/

    Powołanie poety każe Kochanowskiemu wyżej cenić własną twórczość niż korzyści materialne, dostojeństwa i władzę.

    Żadnemu innemu ze swych dzieł poeta nie poświęcił tylu wyznań poważnych i żartobliwych, co "Fraszkom". Wiedział, że "najdziesz tu fraszkę dobrą, najdziesz złą i śrzednią" /F. 87, ks. I/, a równocześnie pracę nad nimi cenił wyżej od wystawiania "na porgaminie" kaligrafowanych ozdobnie dyplomów kancelarii królewskiej. Zawartym w nich szkicom portretowym rokował pamięć trwalszą niż podobiznom dostojników kościelnych w krużgankach klasztoru franciszkańskiego w Krakowie.

    We "Fraszkach" i "Foricoeniach" odnajdujemy wersy mówiące o osobistym charakterze tych utworów, o atmosferze radości i zabawy, która przecież sprzyjała ich powstawaniu:

    "Ja inaczej nie piszę, jeno jako żyję,

    Pijane moje rymy, bo i sam rad piję."

    /F. 17, ks. III/

    Wyznanie to należy określić jako zgodność postawy życiowej i poetyckiej. Wzmianki o piciu, winie i nastroju biesiadnym pojawiają się również w kontekście refleksji o twórczości literackiej:

    "Wy tedy, co kto lubi, moi towarzysze,

    Pijcie, grajcie, miłujcie – Jan fraszki niech pisze!"

    /F. 39, ks. II/

    W foricoenium "Do Piotra" poeta opisuje związek poetyckiego natchnienia z alkoholem, okazuje się, że dla dobrych pieśni, rymów konieczne jest wino:

    "Trzeźwy jestem do niczego

    Jeśli wino mnie nie krzepi.

    Wtedy namyślam się długo,

    Ociężały i bez siły,

    Tylko ogryzam paznokcie,

    Które nic nie zawiniły.

    Ale gdy podchmielę sobie

    i zagrzeję winem ducha,

    Czuję, jak z głębi serca

    Cały pieśni tłum wybucha."

    /For. 78/

    Kochanowski głosił śmiało prawo literatury do podejmowania wszystkich tematów dotyczących człowieka: zarówno radosnych, jak i smutnych. Dlatego we fraszkach jest miejsce na każdy temat i na tematy i słowa niekiedy dwuznaczne.

    Warto również zwrócić uwagę na to, w jaki sposób poeta pracował nad swoimi utworami, jak wygładzał chropowatość formy swych dzieł przed wypuszczeniem ich w świat. W jednej z fraszek robi aluzję do horacjańskiej zasady dziewięciu lat pracy nad utworem.

    "Próżno mnie do dziewiąci swe fraszki chować,

    Jako ksiąg mądrzy ludzi zwykli poprawować,

    Bo tu moją pilnością już nic nie przybędzie:

    Bych kreślił i nadkreślił, fraszka fraszką będzie."

    /F. 88, ks. II/

    Poeta żartobliwie wypiera się tej zasady, ale nawet z tekstu tej fraszki widać, że dobrze mu były znane trudy "kreślenia i nadkreślania".

    Kochanowski pisał nie tylko o sobie – jako poecie i o własnej twórczości, lecz również o odbiorcy swych utworów. W zależności od gustu czytelnika – inny utwór należy do niego skierować:

    "Psalmy syłam, gdzie kogo nabożnego słyszę,

    A Fraszki zaś dla dobrych towarzyszów piszę;"

    A gusty poetyckie są bardzo różne. To, co jeden uznaje za dobre, inny może poczytać za złe.

    "Tomaszu, co w mych wierszach jędrne i dosadne,

    Tobie się widzi jako szorstkie i nieładne."

    /For. 29/

    Poeta niejednokrotnie tłumaczył się, dlaczego drobnym utworom poetyckim o rozmaitej treści nadał mino fraszek.

    "Walku mój, tym mię nie rozgniewasz sobie,

    Że się me fraszki kiepstwem zdadzą tobie,

    Bych ja też w nich był baczył statek jaki,

    Wierz mi, nie byłby tytuł na nich taki."

    /F. 38, ks. I/

    Fraszka miała też do spełnienia określone zadanie: chwaliła, ganiła, łajała, wstydziła, śmieszyła i smuciła – zależnie od tematu i osoby. We fraszkach było również miejsce na to, by ukryć swe szaleństwo lub tajemnicę. Słowa ujęte w ramy wierszowe nie dadzą się w pełni odczytać, bowiem ich "umysł jest zakryty". Kochanowski – jak na wykształconego filologa przystało przewidywał, iż dzieło jego znajdzie "pracowitych" komentatorów, którzy będą usiłowali wyłuskać ów "umysł zakryty", a których przekornie ostrzegał:

    "Powiedzcie mu, niech próżno nie frasuje głowy,

    Bo się w dziwny Labirynt i błąd wda takowy,

    Skąd żadna Aryjadna, żadne kłębki tylne

    Wywieść go móc nie będą, tak tam ścieżki mylne."

    /F. 29, ks. III/

    Kochanowski najczęściej przydaje swoim fraszkom epitety niezbyt pochlebne: fraszki wszeteczne, rymy głupie, nieobaczne, nierozmyślne, pijane. Czyni to jednak w sposób żartobliwy i wskazujący na bardzo serdeczny stosunek do fraszek. Bowiem ten typ utworu, jego wielka różnorodność sprzyjała umieszczaniu wszelkich tematów: od najpoważniejszych do "najwszeteczniejszych".

  15. Elementy filozofii epikurejskiej i stoickiej.

  16. Etyka Epikura jest świadomie wymierzona przeciw religijnym przesądom, które jego zdaniem pomniejszają godność człowieka. Według filozofa kryterium szczęścia – to uczucie zadowolenia. Dobrem jest zatem wszystko, co wzbudza zadowolenie, a złem – co rodzi cierpienie. Zanim opracuje się naukę o drodze prowadzącej człowieka do szczęścia, powinno usunąć się wszystko, co jest na tej drodze przeszkodą: strach przed ingerencją bogów w życie ludzkie, lęk przed śmiercią i światem pozagrobowym. Filozofia epikurejska wykazuje, że te uczucia są bezpodstawne. Bogowie nie są straszni, bowiem nie mogą ingerować w życie ludzi, żyją nie w naszym świecie, lecz w przestworzach między światami. Uwolnienie się od dręczącego duszę lęku otwiera drogę do szczęścia. Mędrzec epikurejski dąży szczególnie do osiągnięcia stanu zadowolenia, które jest naturalne i konieczne do życia.

    Epikurejska koncepcja świata złożonego z atomów nieobca była również Kochanowskiemu. Interesowały go także inne, bliższe etyce, aspekty owej doktryny, o czym świadczy chociażby zamieszczona w "Foricoeniach" "Sententia Epicuri" /Sentencja Epikura/:

    "Co szczęśliwe jest i wieczne,

    Nie jest z dobrem ludzi sprzeczne."

    /For. 116/

    Trudno jest przeprowadzić analizę tak krótkiego i treściwego utworu. Wystarczy tylko za Kochanowskim powtórzyć stwierdzenie, że szczęście jest przeznaczone dla człowieka, jest zgodne z jego naturą, bowiem każdy swą myślą i czynem dąży do osiągnięcia stanu pełnego zadowolenia z tego, co robi i czym żyje.

    Owa "Sentencja Epikura" została przejęta przez poetę czarnoleskiego z cytatu księgi I Cycerońskiego dzieła "De natura deorum".

    Profesor Janusz Pelc przypuszcza, że Kochanowskiemu nie mogły być nieznane i zupełnie obojętne dylematy dyskusji toczonej z epikurejczykami, głoszącymi, że nie widziano, iżby dusza obdarzona rozumem i mądrością przebywała w innej niż ludzka postaci. Myśli takie nasuwała choćby lektura Cyceronowego dzieła "De natura deorum". Były to zatem problemy zaprzątające uwagę myślicieli nie tylko starożytnych, lecz także renesansowych. Na przykład w Padwie zainicjowano i toczono długo dyskusję o nieśmiertelności duszy (co było sprzeczne z wzorami epikurejskimi).

    W Polsce znajomość epikureizmu krzewił już Kallimach, a późniejsze dyskusje światopoglądowe, również padewskie, docierały do Krakowa, i łączyły się tam z miejscowymi podobnymi przejawami myśli. Świadczą o tym między innymi pisma Jana z Trzciany. I w tym kontekście ogólnym, bliższym i dalszym, sytuować trzeba uwagi o nieśmiertelności duszy.

    Fascynacja myślą epikurejską czy pisarstwem Lukrecjusza i u Kochanowskiego, i u innych autorów renesansowych nie była na ogół równoznaczna z pełnym przyjęciem doktryny epikurejskiej.

    U poety czarnoleskiego neoepikureizm nie przejawiał się w postaci czystej, lecz schrystianizowanej, łączonej z platonizmem lub platońsko – pitagorejską interpretacją myśli Epikura i Lukrecjusza.

    U Kochanowskiego, np. w Elegii III ks. IV, złote przybytki ruchomego nieba zachwycające oczy ludzkie pięknem harmonii sfer, tysiące gwiazd o niezliczonych kształtach na wirującym sklepieniu, wskazują na powinowactwa z renesansową myślą platońsko – pitagorejską.

    W nowożytnym i naznaczonym piętnem chrześcijańskim sensie, Kochanowski za baśnie uznawał opowieści o opisywanych w mitologii stworach, potworach, Sfinksie, centaurach, ale uważał, że można stąd wyciągnąć pewną alegoryczną czy symboliczną interpretację o dwoistej naturze człowieka, bliskiej zwierzętom, ale obdarzonej też darem rozumu.

    Za neoplatonikami renesansowymi nasz poeta przyjmuje odmienność rozumu ludzkiego, rozróżniającego prawdę od fałszu, cnotę od występku, sromotę od uczciwości, wysnuwającego na podstawie doświadczenia przewidywania na przyszłość, od intelektu wyższego właściwego duchom niebiańskim.

    Na fundamentalne w czasach renesansu pytanie: czy świat powstał i istnieje dla człowieka, Kochanowski w niektórych utworach odpowiada odmownie. Bowiem przeczą temu grożące wciąż rodzajowi ludzkiemu niebezpieczeństwa, różne przeciwności, choroby i zaraźliwe powietrze, śmierć, która zabiera nawet małe dzieci.

    Specyficzne miejsce w twórczości Kochanowskiego zajmuje realizacja hasła "carpe diem", którego autorem, wyznawcą i popularyzatorem był zwolennik epikureizmu – Horacy.

    Kochanowski, który był uczniem rzymskiego mistrza, również w swych fraszkach i foricoeniach nawołuje często do wykorzystywania każdego dnia i radości, jakie on niesie. Stąd mamy do czynienia z wezwaniem do zabawy i uczty, bowiem dzisiaj to nam sprawia przyjemność, czujemy się szczęśliwi. W foricoenium "Życzenie" odczytujemy słowa:

    "Raczej pragnę, by winem pieniły się czary,

    By w nie niewyczerpane lały się nektary. (...)

    Tu lubiłem i lubić też będę najwięcej,

    i berła nie zazdroszczę, gdy mam puchar w ręce."

    /For. 2/

    Poeta jasno wskazuje, co stanowi dla niego element szczęścia: wesołe życie wśród przyjaciół, dobra uczta, a w czasie jej trwania – puchary pełne znakomitych trunków.

    Już w następnym foricoenium / "Do towarzyszy"/ poeta czarnoleski używa słów, które przypominają o zmienności losu:

    "Druhowie mili,

    Póki los sprzyja

    Niech każdy do dna

    Puchar wypija."

    /For. 3/

    Wino – trunek boski – ma swa dziwną moc: można przy nim zapomnieć o smutkach, cierpieniach, wszelkie zło staje się wtedy nieistotne, pozostaje tylko radość i wesele /F. 57, ks. I, For. 15, 20, 55, 78/.

    W foricoenium "Na Bakchusa" zastanawiamy się nad sensem następujących słów:

    "Gdy służba zaprawiony

    Podaje trunek boski,

    Usypia wszelka przykrość,

    Pierzchają ciężkie troski,

    Ucieka precz strapienie,

    Znikają groźne burze.

    A więc się krzepmy winem

    I wychylajmy kruże.

    Pytam, co z łez nam przyjdzie?

    Płacz serca nie uleczy.

    Któż z nas odgadnie przyszłość,

    Niepewny los człowieczy?"

    /For. 15/

    Wydaje mi się, iż można dostrzec tutaj połączenie elementów filozofii epikurejskiej ze stoicką, bowiem z jednej strony jest nawoływanie do radości, jaką niesie ze sobą uczta, ale z drugiej strony mamy zaznaczone, że los człowieka jest niepewny: dziś dobry, jutro zły. A jaka jest na to rada: zachować spokój bez względu na to, co przyniesie fortuna. Płacz przy złej fortunie również nie pomoże, znacznie lepszym lekarstwem jest chwila zapomnienia, którą może dać dobra uczta.

    Człowiek, który jest epikurejczykiem, musi cenić wszelkiego rodzaju przyjemności i uciechy życia.

    We fraszce "Do Piotra Kłoczowskiego" /F. 26, ks. II/ autor stawia wiele pytań dotyczących wyboru drogi życia, lecz w słowach skierowanych do Piotra daje następującą radę:

    "(...) a dokądeś młody,

    Użyj świata za czasu i pięknej swobody!

    Co wadzi, póki lata nie zajdą leniwe,

    Widzieć szeroki Dunaj, widzieć Alpy krzywe."

    /F. 26, ks. II/

    Zwiedzanie innych państw, miejsc ciekawych i niezwykłych, oglądanie dzieł człowieka może również stanowić źródło przyjemności i rozkosz duchową. Młody człowiek, jeśli ma taką sposobność, powinien wykorzystać czas na poznanie świata: "użyj świata za czasu i pięknej swobody!", bo później ... znów nie wiadomo, co los ześle człowiekowi.

    Miejsce szczególne w rozważaniach o motywach filozoficznych poety zajmuje fraszka "O żywocie ludzkim". Epikurejczycy twierdzili, że bogowie nie są straszni, nie ingerują w życie ludzi, żyją we własnym świecie. Nie ma zatem jedności w świecie, odmiennie niż u stoików, bowiem świat rozdarty jest na dwie części: świat ludzki i boski.

    Przypomnieć chcę tylko konkluzje fraszki 101 "O żywocie ludzkim". Wyrażono w niej pragnienie osiągnięcia boskiej "rozkoszy" spoglądania z dystansem na ludzkie zabiegi, swary, zwady o dobra rzucane z góry boska ręką.

    Przypomnę również autobiograficzne wyznanie poety z fraszki "Do gór i lasów" /F. 1, ks. III/: "A ja z tym trzymam, kto co w czas uchwyci". I tak – z jednej strony jawi się spokój, a z drugiej – życie wykorzystujące każdy dzień.

    Te sprawy w filozofii życiowej autora "Fraszek" nie były proste i jednoznaczne. Marzenia o osiągnięciu boskiej "rozkoszy" wyrażał jednocześnie poeta – wybraniec bogów i potencjalny przynajmniej (choć nie tylko) "aktor mięsopustnego widowiska". Określenie Istoty Najwyższej – "Wieczna Myśl" wskazuje także na nawiązanie do koncepcji neoplatońskich. Pragnienie osiągnięcia przez poetę boskiego przywileju spokojnego, obojętnego niemal oglądania z dystansu ludzkich zabiegów, zmagań, ów związek z neoplatonizmem oraz z etycznymi koncepcjami neoepikurejczyków i neostoików – ujmowany z właściwym myślicielom i pisarzom renesansu synkretyzmem – podkreśla jeszcze wyraźniej.

    Każdy człowiek pragnie szczęścia, a wyjaśnienie, w jaki sposób można je osiągnąć – dał Epikur; wyjaśnienie to było najprostsze: otóż szczęście polega na doznawaniu przyjemności, a nieszczęście na doznawaniu cierpień. Podstawową myślą Epikura było to, że do szczęścia wystarcza brak cierpienia, bowiem człowiekowi jest z natury dobrze, byle tylko nie unieszczęśliwiały go cierpienia, naturalny stan człowieka – gdy nic dobrego i złego go nie spotyka, jest stanem przyjemnym, sam proces życia, samo życie jest radością. Niech tylko ciało będzie zdrowe i dusza spokojna, a życie będzie rozkoszą (podobne myśli we fraszce "Na zdrowie").

    We fraszkach i foricoeniach Jana Kochanowskiego mamy nie tylko nawoływanie do uczt i zabaw, jest to przecież tylko jeden ze środków, które prowadzą do osiągnięcia rozkoszy. Przyjemnością jest również spokojne spotkanie z przyjacielem w cieniu lipy, która daje nie tylko ochłodę spragnionym ciałom, kryje wędrowców przed palącym słońcem, ale również pomaga odszukać natchnienie poetyckie.

    Przyjaźń też jest cenna, bo nie można żyć bezpiecznie, nie będąc w przyjaźni z ludźmi, a nie można żyć przyjemnie, nie żyjąc spokojnie.

    Kochanowski ma wielu przyjaciół, spotyka się z nimi przy różnych okazjach, a najczęściej opisuje swe spotkania z nimi przy winie. Niekiedy gotów jest nawet prosić o przyjaźń, bo w obecności bliskiego człowieka

Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych:

X


Zarejestruj się lub zaloguj,
aby mieć pełny dostęp
do serwisu edukacyjnego.




www.szkolnictwo.pl

e-mail: zmiany@szkolnictwo.pl
- największy w Polsce katalog szkół
- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie




Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> www.szkolnictwo.pl (w zakładce "Nauka").

Zaloguj się aby mieć dostęp do platformy edukacyjnej




Zachodniopomorskie Pomorskie Warmińsko-Mazurskie Podlaskie Mazowieckie Lubelskie Kujawsko-Pomorskie Wielkopolskie Lubuskie Łódzkie Świętokrzyskie Podkarpackie Małopolskie Śląskie Opolskie Dolnośląskie